sobota, 30 lipca 2016

Beignets z marynowanymi jabłkami i kremowym sosem z jeżyn i limonki


Beignets to nic innego jak deser ze smażonego ciasta. W ramach poszukiwania ulubionej definicji smaku (jak wiadomo do tej pory jej nie określono i już zaznaczam, że ja także nie znalazłam jednej jedynej ;)) połączyłam chrupiące ciasto z kremowym serkiem APETINA, jabłkiem marynowanym w imbirze i czerwonej porzeczce oraz niepowtarzalną nutą jeżynową. Przyznam, że ta opcja była smakowita, choć będę poszukiwać kolejnych definicji, którymi na pewno się z Wami podzielę ;) Lubię taką homonimię, w której można wybierać w zależności od humoru, pogody, pory dnia, czy nocy... Dzięki odpowiedniemu wyborowi, mogę każdego dnia śmiało powiedzieć, że moja kuchnia ma to coś ;)





Potrzebujemy:

Kremowy serek naturalny APETINA
2 duże jabłka
szklanka soku z czerwonej porzeczki
1 łyżka soku z cytryny
łyżeczka startego imbiru
posiekana mięta
15 g świeżych drożdży
szklanka semoliny
3/4 szklanki mleka
2 jajka
olej

szklanka jeżyn
łyżeczka soku z limonki


Do dzieła!

Jabłka razem ze skórką kroimy na około 0,5 cm plasterki. Pozbywamy się gniazd nasiennych wycinając je ze środka, można to zrobić wcześniej za pomocą drylownicy do jabłek. Plasterki zalewamy sokiem z porzeczki, dodajemy posiekaną miętę, imbir i sok z cytryny, i pozostawiamy na około 2 godziny. Drożdże rozpuszczamy w odrobinie mleka. Do miski wsypujemy semolinę i łączymy ją z rozczynem oraz mlekiem. Wszystko delikatnie mieszamy, dążąc do tego, by uzyskać gładką masę. Do ciasta dodajemy żółtka oraz 2 łyżki kremowego serka naturalnego Apetina, mieszamy, a następnie dodajemy jeszcze ubite na sztywną pianę białka. Nadal mieszamy, by uzyskać jednolitej konsystencji, gęste ciasto. Plasterki jabłek wyciągamy z marynaty, zanurzamy w cieście i smażymy na gorącym oleju.

W naczyniu miksujemy jeżyny z 3 łyżkami serka Apetina oraz sokiem z limonki. Beignet podajemy z sosem oraz owocami. Idealnie smakują na ciepło :)

SMACZNEGO!










Mój przepis bierze udział w konkursie, zatem trzymajcie kciuki :)


Przeczytaj więcej

czwartek, 28 lipca 2016

Ziemniaczane PROFIterolki z warzywnym farszem



Tak, tak, wiem, że profiteroles to ptysiowe ciasteczka, ale gdy zrobiłam dzisiejszy obiad z PROFI i zastanawiałam się, do czego można go przyrównać, przychodziło mi do głowy wszystko, co nadziewane. Jako że pieczone kluseczki z farszem wyszły na zewnątrz chrupiące, w środku puszyste, a nadzienie było bardzo kremowe i to jeszcze z dodatkiem pasztetu Profi - wyszły PROFIterolki ;) Najlepsze w tym wszystkim jest to, że smażone kluseczki dobre są i na ciepło, jako dodatek do obiadu, ale również idealnie smakują na zimno - wystarczy zapakować i w plener! 



Potrzebujemy:

Pasztet z drobiem i pomidorami PROFI
1 brokuł
1 duża marchewka
1 kg ziemniaków
1 jajko
semolina
mąka ziemniaczana
ząbek czosnku
migdały łuskane
koperek
olej rzepakowy
sól
pieprz
oregano
majeranek


Brokuł i marchew gotujemy do miękkości, a następnie miksujemy i mieszamy z pasztetem Profi, oregano i pokruszonymi migdałami. Doprawiamy majerankiem, szczyptą soli i pieprzu do smaku. Czekamy aż wystygnie i wstawiamy do lodówki. Ziemniaki obieramy i gotujemy ze szczyptą soli. Ugotowane przepuszczamy przez praskę i odstawiamy do wystudzenia. Gdy będą już chłodniejsze dzielimy miskę na cztery części, jedną wyciągamy i w to miejsce wsypujemy pół na pół semolinę i mąkę ziemniaczaną, posiekany koperek, przeciśnięty przez praskę czosnek. Do całości dodajemy jajko i ugniatamy do uzyskania jednolitej masy. Z ciasta formujemy wałek, a następnie odkrawamy po kawałku, lekko wałkujemy (ok 0,5 cm), nakładamy farsz i układamy w pożądany kształt. Gotowe kluseczki wrzucamy do gorącego oleju i smażymy do zarumienienia. 

SMACZNEGO!








Więcej produktów PROFI znajdziecie na stronie: www.profi.com.pl.


Wpis bierze udział w akcji:

Przeczytaj więcej

środa, 27 lipca 2016

Delikatny clafoutis z wiśniami, porzeczkami,miętą i Delectą



Jeżeli lubicie naleśniki, to francuskie  clafoutis też na pewno Wam zasmakuje. Ten francuskie deser to tradycyjny przysmak, który dawniej przyrządzano niemal w każdym domu w Limousin. Wypiek ma w sobie coś z sufletu (jeśli będziemy obserwować go w piekarniku, może nas przerazić to, jak szybko rośnie ;)) i można go jeść zarówno na zimno, jak i ciepło. Co jednak dla mnie najważniejsze, to idealny deser na lato. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że można go zrobić szybko, a latem warto wykorzystać czas spędzając go na świeżym powietrzu. Po drugie, można do niego dodać niemal wszystkie sezonowe owoce - sprawdzi się z truskawkami, malinami, poziomkami, jeżynami, porzeczkami, czy nawet agrestem. Po trzecie, może go upiec każdy, bo przygotowanie jest niesamowicie proste! Zatem babcie, ojcowie, mamy, dzieci - pieczcie, ot tak.. PROSTO Z SERCA!




Potrzebujemy:


szklanka wiśni
kilka listków mięty
pół szklanki czerwonych porzeczek
skórka z limonki
Cukier cytrynowy Delecta - łyżeczka
Cukier wanilinowy Delecta - łyżeczka
3 łyżki cukru trzcinowego
4 czubate łyżki mąki pszennej
300 ml ciepłego mleka
30 g roztopionego masła
3 jajka




Białka jajek miksujemy na sztywną pianę, następnie dodajemy mieszankę cukru trzcinowego z cytrynowym i wanilinowym od Delecty. Dalej miksujemy na wolniejszych obrotach, a następnie dolewamy do całości żółtka, roztopione masło oraz letnie (nie gorące) mleko. Na koniec ocieramy skórkę z limonki, siekamy kilka listków mięty i łączymy z ciastem. Powinno mieć ono konsystencję ciasta naleśnikowego (może odrobinę gęstsze). W międzyczasie smarujemy naczynie żaroodporne masłem i wysypujemy do niego wydrylowane wiśnie oraz porzeczki. Owoce zalewamy ciastem i pieczemy przez 45 minut w temperaturze 180 stopni. Clafoutis może mocno wyrosnąć, nawet ponad formę, ale bez obawy, gdy lekko ostygnie, na pewno opadnie :)





Przeczytaj więcej

poniedziałek, 25 lipca 2016

Peruwiańskie quinotto z krewetkami



Dalej podróżuję kulinarnie :) Danie wyszło bardzo smaczne, więc myślę, że nie tylko będę go powtarzać, ale też warto się nim podzielić z resztą świata. Przepis pochodzi z broszury kulinarnej "Skarby Peru w Twojej kuchni", ale nieco go zmodyfikowałam. Wprawdzie nieznacznie, ale jednak nie trzymałam się sztywno receptury. Sami mistrzowie kuchni twierdzą, że tradycję tę wyróżnia kreatywność, zatem i ja na nią postawiłam. Zapraszam zatem w aromatyczną wycieczkę do Peru :)


Kuchnia peruwiańska to istny patchwork. Jest fuzją tradycji europejskich i tego co wypracowały rodzime ludy andyjskie. Wiąże się to oczywiście ze specyficzną historią tych terenów, na których ogromne piętno odcisnęły działania kolonizatorów. Największą popularnością cieszą się tam dania proste, szybkie, przygotowane z sezonowych składników. Królują surowe ryby, owoce morza, ziemniaki, których odmian nie sposób zliczyć, kukurydza, mięso lam, świnek morskich, papryczki chili, quinoa, nasiona chia, amarantus, ale również zaimportowane ze starego kontynentu ryż, drób czy wołowina. Można by wymieniać wiele, co jednak najważniejsze, coraz więcej produktów z tamtejszej kuchni można kupić w Polsce. Szczególnie bliska kuchni Peru jest marka Casa del Sur dystrybuowana przed De Care, której szczegółową ofertę możecie przejrzeć na stronie: http://www.decare.pl/. Ale dość już zbędnego pisania :)

Potrzebujemy:

1 szklanka quinoi mieszanej
100 ml szklanki białego wina
krewetki
2 łyżeczki oliwy z oliwek
łyżeczka masła
2 cebule
2 ząbki czosnku
pęczek kolendry
szczypta soli
szczypta pieprzu
200 g pieczarek
0,5 l bulionu warzywnego
200 ml mleka roślinnego
5 łyżeczek pasty z czarnej mięty Huacatay
szczypta chili
pistacje


Quinoę opłukujemy wodą w sitku. Do garnka wlewamy 2 szklanki wody i wsypujemy quinoę. Gotujemy do wrzenia, a następnie przykrywamy i pozostawiamy na gazie do momentu, aż komosa pochłonie wodę z garnka i będzie widać maleńkie kiełki (około 15 minut). Na głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i podsmażamy pokrojoną na piórka cebulę z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Kiedy cebula nabierze złotego koloru, dodajemy ugotowaną komosę, oczyszczone krewetki oraz pastę z mięty. Całość mieszamy i łączymy z filiżanką bulionu i odrobiną mleka. Mieszamy i powtarzamy czynność po zredukowaniu płynów do momentu wykończenia składników (podobnie jak w przypadku risotto). Dodajemy również wino i czekamy, aż płyn odparuje. Na małej patelni rozpuszczamy masło i podsmażamy plasterki pieczarek, które dodajemy do całego dania. Quinotto przyprawiamy posiekaną kolendrą, pieprzem, solą i chili. Mieszamy i ściągamy z gazu, by kolendra nie straciła swojego koloru i aromatu. Ja podałam danie w skorupkach z kokosa, z przysmażonymi na oleju kokosowym krewetkami, pistacjami i plasterkami złocistych pieczarek. 

SMACZNEGO!



Przeczytaj więcej

sobota, 23 lipca 2016

Zupa krem z zielonego ogórka z grzankami i koperkiem


W takie upały obiad musi być lekki, sycący, a zarazem orzeźwiający ;) Poza kapustą obrodziły też w tym roku ogórki, zatem zrobiłyśmy z mamą dekonstrukcję tradycyjnej ogórkowej i powstał krem na bazie jogurtu. 


Potrzebujemy:

3 duże ogórki (może być krótki i długi)
0,5 litra bulionu warzywnego
cebula
mały, gęsty jogurt naturalny
2 łyżki mąki pszennej
koperek

2 kromki ziarnistego chleba
łyżeczka oleju kokosowego


Ogórki (możemy obrać, możemy zostawić w skórce, pamiętając o dokładnym jej umyciu) kroimy na plasterki i wrzucamy do bulionu. Dodajemy pokrojoną w piórka cebulę oraz pęczek posiekanego koperku. Gotujemy około 15 minut, po czym blendujemy. W kubeczku mieszamy jogurt z mąką oraz hartujemy zupą. Mieszankę dodajemy do garnka i jeszcze raz całość blendujemy. 

Chleb kroimy na drobną kostkę i przysmażamy na oleju kokosowym. 

Krem podajemy z grzankami oraz koperkiem.


SMACZNEGO!







Przeczytaj więcej

piątek, 22 lipca 2016

Łagodny bigos z białej kapusty



Lubię eksperymentować, ale często też sięgam po tradycyjne receptury. Właściwie to w moim domu najbardziej popularna jest tradycyjna, śląska, polska kuchnia. Tylko ja i R. trochę odbiegamy od tego wszystkiego i staramy się czasem (czytaj właściwie bardzo często) stawiać na coś innego, swojego, bardziej zdrowego, przemyślanego. Może wynika to z tego, że po prostu nie lubimy rutyny, ale też staramy się jeść świadomie. Co jednak najważniejsze, nie popadamy w skrajność - najważniejsze jest, by zachować odpowiednią równowagę w diecie. A że w ogródku wyrosły ogromne główki kapusty, za które powoli zaczynały się brać ślimaki, jest delikatny, łagodny bigos mojej mamy :)



Potrzebujemy:

2 główki białej kapusty
30 dag łopatki wieprzowej
1 kiełbasa
3 łyżki koncentratu pomidorowego
ziele angielskie
liść laurowy
1 gałązka koperku
suszony majeranek
pieprz
sól
papryka słodka
pół łyżeczki oleju kokosowego

Kapustę szatkujemy i wkładamy do dużego garnka. Zalewamy całość wodą, doprawiamy łyżeczką soli i 2 szczyptami pieprzu. Kapustę gotujemy około 15 minut. Łopatkę kroimy na drobne kawałki i przysmażamy na patelni na oleju kokosowym. Jeżeli w garnku z kapustą pozostało dużo wody, odlewamy ją (odrobinę możemy zostawić), a następnie łączymy z mięsem i pokrojoną na kosteczkę kiełbasą. Dodajemy koncentrat pomidorowy, posiekany koperek, łyżeczkę majeranku, 5 kulek ziela angielskiego, 3 liście laurowe, szczyptę pieprzu i 2 szczypty papryki słodkiej. Bigos gotujemy do miękkości, w razie potrzeby doprawiamy pieprzem i solą. 

SMACZNEGO!







Przeczytaj więcej

czwartek, 21 lipca 2016

Lemoniada arbuzowa z kolendrą




Wreszcie nadeszło upragnione ciepło! Czułam się już mocno zmęczona pochmurnym niebem i ogólnie przygnębiającą aurą. Gdy obudziły mnie wczoraj promienie słońca - świat po prostu stał się piękniejszy :) Wraz z upałem, potrzebny był mi sposób na orzeźwienie - oto rezultat:


POTRZEBUJEMY:

arbuz
czerwona porzeczka
sok z połowy limonki
1 łyżka soku z cytryny
kolendra
mięta
skruszony lód
woda mineralna/filtrowana






W rozdrabniaczu miksujemy kostki lodu z ziołami. Przekładamy je do szklanek. Następnie miksujemy arbuza (najlepiej kroić go na kawałki i wyjmować pestki, ewentualnie można później całość przelać przez sitko) z porzeczkami i sokiem z cytryny oraz limonki. Dolewamy koktajl do lodu, pozostawiając około 1/3 szklanki pustej, by uzupełnić ją wodą. Całość mieszamy i pijemy ze smakiem :)

Jeżeli lubicie słodkie napoje, do owoców można dodać 2 łyżeczki cukru trzcinowego. 



SMACZNEGO!


Przeczytaj więcej

środa, 20 lipca 2016

Letni deser z owocami - krem waniliowy z kakaowym biszkoptem i sosem z jeżyn


Kiedy nie wiesz jak podać deser, herbatniki mogą okazać się dobrym rozwiązaniem. To taki mały pomysł R. :) Krem waniliowy z biszkoptem kakaowym, do tego sos z jeżyn, a wszystko otulone właśnie chrupiącymi ciasteczkami. Jako dodatek podaliśmy "sezamki", które zostały zrobione z sezamu, cukru trzcinowego, nasion chia i skruszonych herbatników. Królową jest jak zwykle jagoda (niestety króluje już ostatnie dni, bo sezon na nią powoli się kończy).



Potrzebujemy:

Herbatniki
odrobina miodu

3 jajka
3 łyżki mąki
3 łyżki cukru
1 łyżka kakao

laska wanilii
mascarpone
biała czekolada

jeżyny (szklanka)
jagody
łyżka soku z cytryny
łyżeczka cukru

3 łyżki sezamu
1 łyżka chia
łyżeczka masła
2 łyżki skruszonych herbatników
5 łyżek cukru trzcinowego


Najpierw pieczemy biszkopt - tradycyjnie ubijamy białka z odrobiną soli, dodajemy żółtka, cukier, mąkę, kakao, delikatnie mieszamy, wylewamy na małą blaszkę i wkładamy do piekarnika na 30 minut w temperaturze 180 stopni. 

Serek mascarpone miksujemy z środkiem z wanilii i roztopioną białą czekoladą. 

W garnuszku podgrzewamy jeżyny z sokiem z cytryny i cukrem. Wszystko mieszamy, a gdy owoce się rozpadną pozostawiamy do ostudzenia.


Na patelni rozpuszczamy cukier (cały czas mieszamy i uważamy, by go nie spalić - wtedy będzie gorzki!) i dodajemy masło. Po chwili wsypujemy chia, skruszone herbatniki i sezam. Wszystko szybko mieszamy i od razu przekładamy na papier do pieczenia. Przykrywamy warstwą papieru i wałkujemy. Rozwałkowane na około 2 mm ciasteczko pozostawiamy do ostygnięcia (jeżeli chcemy wyciąć z niego jakieś kształty, najlepiej zrobić to póki jest jeszcze ciepłe).

Brzegi herbatników smarujemy odrobiną miodu. Jeden kładziemy na spód, a resztę składamy jak na zdjęciu. Do środka kruszymy bądź układamy kawałki biszkoptu, nakładamy krem, znowu biszkopt, krem i tak do momentu wypełnienia "miseczki". Deser wykańczamy sosem z jeżyn i jagodami. 

SMACZNEGO!




Przeczytaj więcej

wtorek, 19 lipca 2016

Czekoladowe babeczki z wiśniami



Uff suknia ślubna już odebrana! Dzisiaj całą noc śniło mi się, że na przymiarce okazała się za mała, ale na szczęści to tylko nocne mary. Przymierzyłam w rzeczywistości i wszystko pasowało jak ulał. Zatem jeden z ważniejszych etapów za mną. Tak jak obiecywałam, kolejny przepis na słodkie wypieki - tym razem prosty, mocno czekoladowy z małą owocową nutą. Babeczki, które przygotowałam nadziane były wiśniami - bo przecież czekolada i wiśnie to niemal połączenie idealne - ale można do nich dodać cokolwiek innego, np. truskawki, porzeczki, agrest, czy czereśnie. 



Potrzebujemy:

1 szklanka mąki kukurydzianej
1 szklanka mąki pszennej
1/4 szklanki kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru
tabliczka posiekanej, gorzkiej czekolady
pół szklanki jogurtu naturalnego
2 jajka
wiśnie


Do jednej miski wsypujemy wszystkie suche składniki. W drugiej ubijamy białka, a następnie łączymy je z wszystkimi mokrymi składnikami. Dokładnie mieszamy i wlewamy do suchych składników. Gotową masę nakładamy na blaszkę do muffinek (można włożyć do nich papierowe kokilki) i do każdej babeczki wkładamy jedną wiśnię bez pestki. Babeczki pieczemy przez około 20 minut w temperaturze 180 stopni (z termoobiegiem). 


SMACZNEGO!




Przeczytaj więcej

poniedziałek, 18 lipca 2016

Proteinowe placki z jagodami i twarogiem



Często jak wracamy z R. z siłowni, to już w samochodzie zastanawiamy się, co zjemy w domu :) Ostatnio zrobiłam na śniadanie placki z jagodami, więc wczoraj R. stwierdził, że zjadłby takie tylko z twarogiem. No i jak sobie zażyczył, tak miał :) Uwielbiam takie szybkie przepisy na pyszne śniadania, drugie śniadania, czy podwieczorki (na wszystkie te posiłki placki nadają się idealnie), więc czym prędzej się nim z Wami dzielę.


Potrzebujemy:

Mały jogurt naturalny (180 g)
Łyżka mleka 0,5%
3/4 szklanki mąki (może być pszenna, razowa, kukurydziana)
1 miarka białka (ja użyłam karmelowego)
1 kostka twarogu chudego (200 g)
szklanka jagód
2 jajka

Białka ubijamy, następnie delikatnie mieszamy z żółtkami i jogurtem naturalnym. Kolejno dodajemy przesianą mąkę, mleko, białko, zmiksowany twaróg i na koniec jagody. Masę mieszamy i smażymy bez tłuszczu na nieprzywierającej patelni.

SMACZNEGO!


Przeczytaj więcej

niedziela, 17 lipca 2016

Sernik gotowany z cytrynową nutą



Tak jak obiecywałam, będą przepisy na wypieki :) Niemal tradycją są u nas w domu urodzinowe serniki. Zawsze jednak piecze je mama według jednego przepisu, o którym wspominałam już dawno temu tutaj -> KLIK Tym razem postanowiłam wypróbować coś nowego i pierwszy raz porwałam się na sernik gotowany. Wyszło bardzo smacznie, więc śmiało próbujcie :)



Potrzebujemy:

NA BISZKOPT

6 jaj
6 łyżek cukru
6 łyżek mąki pszennej

1,5 kg chudego twarogu
1 kostka masła
sok z jednej cytryny
1 szklanka cukru
4 jaja
1,5 szklanki mleka 0,5 %
4 łyżki budyniu śmietankowego
herbatniki


NA POLEWĘ

1 kostka margaryny 
6 łyżek wody
1 szklanka cukru
1,5 szklanki mleka w proszku


Najpierw przygotowujemy biszkopt - w misce ubijamy białka z szczyptą soli. Gdy piana będzie już sztywna, dodajemy cukier i jeszcze chwilę ubijamy. Później dodajemy żółtka oraz przesianą mąkę i delikatnie mieszamy. Wylewamy ciasto na blachę i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 30 minut. Najlepiej obserwować biszkopt, by był odpowiednio zarumieniony. 


W garnku rozpuszczamy kostkę masła i dodajemy sok z cytryny oraz cukier i 4 jajka. Energicznie mieszamy i po chwili dodajemy twaróg. Cały czas gotujemy na małym ogniu do momentu, aż ser się "rozpuści" (jeżeli pozostaną grudki, można całość zblendować). Do głębszego naczynia wlewamy mleko i rozpuszczamy w nim budyń. Mieszankę dolewamy do gotującego się sera i znowu mieszamy, by masa zrobiła się gęsta. Gorący ser wylewamy na biszkopt, a następnie układamy na nim herbatniki. Zostawiamy do wystygnięcia i przygotowujemy słodką polewę.

W garnuszku rozpuszczamy margarynę z cukrem i wodą. Po chwili dodajemy mleko w proszku i mieszamy do momentu, aż płyn będzie miał gęstą i gładką konsystencję. Ściągamy z gazu i pozostawiamy na około 10 minut do wystygnięcia.

Kiedy ser już lekko ostygnie wylewamy na ciasto polewę.

Sernik najlepiej pozostawić na kilka godzin w chłodnym miejscu - mój odpoczywał całą noc i rano idealnie się kroił :)


SMACZNEGO!






Przeczytaj więcej

piątek, 15 lipca 2016

Krem z ciecierzycy z wołowymi pulpecikami


Przyznam, że ciecierzyca nigdy wcześniej nie gościła w mojej kuchni, a smakowałam ją tylko w postaci hummusu i falafel przebywając w Egipcie. Kupiłam ją, bo miałam zamiar wykorzystać do zrobienia prażonej przekąski, jednak kiedy już całe opakowanie było w pobliżu kuchenki to... zdecydowałam się na zupę. I to nie byle jaką, ale kremową! Już jakiś czas temu postanowiłam włączyć cieciorkę do naszej diety - głównie dlatego, że to istna skarbnica białka (100 g ciecierzycy to aż 8,86 g białka!). Już nawet nie wspominam o innych wartościach odżywczych :). Krem z cieciorki, zwanej również grochem włoskim, niesamowicie syci, a z małymi dodatkami idealnie nadaje się na pożywny obiad. Smak jest ciekawy, lekko orzechowy, zdecydowanie przypomina nasz tradycyjny groch. Nie ma co opisywać, sami spróbujcie :)



Potrzebujemy:

szklanka ciecierzycy
1 por
1 cebula
1 marchew
0,5 l bulionu warzywnego
olej kokosowy
sól
pieprz
sezam
odrobina kolendry
200 g mielonej wołowiny
curry
pół szklanki mleka kokosowego
50 ml śmietany 30%


Szklankę ciecierzycy wsypujemy do miski, zalewamy wodą. Pozostawiamy na około 8 godzin (można zrobić to wieczorem, a rano ziarna będą gotowe do gotowania). Następnie płuczemy cieciorkę, wsypujemy do wysokiego garnka i zalewamy wodą (woda powinna być jeszcze około 3,4 cm nad ziarnami). Dodajemy szczyptę soli i gotujemy 1,5 godziny. W międzyczasie podsmażamy na patelni cebulkę (oczywiście na oleju kokosowym), plasterki marchwi oraz pokrojony por. Wszystko zalewamy bulionem i gotujemy aż warzywa będą miękkie. Kiedy ciecierzyca będzie już miękka, dodajemy do niej bulion z warzywami (wodę z cieciorki zostawiamy także w garnku). Przyprawiamy również szczyptą soli, pieprzu i kolendrą. Wszystko gotujemy razem około 15 minut, a następnie blendujemy. Odlewamy odrobinę zupy, mieszamy z mlekiem, śmietaną i dodajemy do garnka. Krem mieszamy, w razie potrzeby możemy jeszcze zblendować. 

Do mielonej wołowiny dodajemy szczyptę pieprzu i kolendry, a następnie formujemy malutkie pulpeciki. Mięso przysmażamy na odrobinie oleju kokosowego.

Sezam prażymy przez chwilę na nieprzywierającej patelni. 

Krem podajemy z pulpecikami i prażonym sezamem. Zastanawiałam się także nad dodatkiem słonecznika i pistacji - na pewno byłoby równie smaczne :)



Już jutro świętuję swoje 27 urodziny! Nie wiem czy się z tego powodu cieszyć, bo przecież czas ucieka, a ja bym chciała być wiecznie młoda ;) Co jednak z tej okazji najważniejsze - będzie dużooo pieczenia! Także szykujcie się na pyszne wypieki - mam nadzieję, że wszystkie wyjdą smacznie!

Przeczytaj więcej

Popular Posts