Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 maja 2018

Książęce tartaletki z tuńczykiem Princes i szparagami #MasterTuńczyk

Ostatnio w mojej codzienności sporo zamieszania! Od 12 dni mieszka z nami nowy członek rodziny i po prostu nie daje nam ani chwili wytchnienia ;) Tak, tak urodził się mały Franek i nasze życie odwróciło się do góry nogami. W nocy często wstajemy, w ciągu dnia karmimy, przewijamy, sprzątamy, powoli dochodzimy do formy po operacji... Moja dieta aktualnie jest znowu na etapie eksperymentów - staram się ją jak najbardziej urozmaicić, by zaspokoić wszystkie potrzeby matki karmiącej. Wprawdzie jeszcze przed wyjazdem do szpitala, przygotowałam specjalne danie na konkurs Princes, ale dopiero teraz znalazłam chwilę na publikację przepisu :)
Ale do rzeczy - przed Wami moja wariacja na temat tarty - danie iście książęce, zdrowe, kolorowe, a zarazem wiosenne. To coś, co ma zasługiwać na tytuł #MasterTuńczyk ;)



POTRZEBUJEMY:

na ciasto:
Pół kostki masła
2 szklanki mąki pszennej/żytniej
3 łyżki wody
żółtko jajka
szczypta czosnku granulowanego, pieprzu, soli


TUŃCZYK PRINCES
zielone szparagi
zielone oliwki
1 mała czerwona papryka
kukurydza 
szczypiorek
koperek
jogurt naturalny
białko jajka
bazylia
cebulka zielona
szczypta soli, pieprzu, ziół prowansalskich


Najpierw wyrabiamy ciasto: wsypujemy do miski mąkę, dodajemy pokrojone na kawałki masło, wodę, żółtko i przyprawy. Wszystko razem zagniatamy (w razie potrzeby możemy dodać jeszcze mąki), a następnie zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na około 30 minut. W międzyczasie gotujemy zielone szparagi i kroimy na drobno paprykę i zieloną cebulkę. Kiedy ciasto się wychłodzi, wykładamy nim foremki i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około 5 minut. W miseczce mieszamy białko jajka, szczyptę soli, pieprzu, ziół prowansalskich, 3 łyżeczki jogurtu naturalnego, kukurydzę, koperek oraz posiekane paprykę i cebulę. Masę wykładamy na tarty. Następnie nakładamy na górę rozdrobnionego tuńczyka PRINCES, szparagi oraz zielone oliwki według uznania. Wszystko razem wkładamy jeszcze raz do piekarnika i zapiekamy około 10-15 minut. Tarty idealnie komponują się ze świeżym szczypiorkiem i posiekaną bazylią z ogródka. 


Wszystkim bardzo smakowało i tarty zniknęły ze stołu w ekspresowym tempie. Co jednak najważniejsze, to odkryłam kolejny sposób na podanie tuńczyka, który jest źródłem wielu wartościowych składników. Pamiętajcie o tym, by jak najczęściej przemycać do swoich posiłków ryby i warzywa pod różną postacią.




SMACZNEGO!

Wpis bierze udział w konkursie, zatem trzymajcie kciuki! Jeszcze dzisiaj i Wy możecie dołączyć do akcji :)

Przeczytaj więcej

wtorek, 21 marca 2017

Łosoś na oleju ryżowym z kolendrą i pieprzem przy szpinakowym caprese




Przyznam, że ostatnio ciężko mi tutaj wrócić i ruszyć pełną parą. Cały czas mnie coś pochłania, a kiedy mam już chwilę na nic nierobienie, to z ulgą kładę się na łóżko i cieszę odpoczynkiem. Post z relacją z Kuby czeka na dokończenie, zaległe opisy kuchni greckiej zalegają w archiwum, okazjonalne dania zjedzone, niesfotografowane i tak to wszystko stoi! Ale już się biorę do roboty! Na dobry start mam dla Was prostą propozycję, która często gości u nas na stole. Szczególnie w piątek, kiedy nie mam pomysłu na szybki obiad, wpadam do rybnego, kupuję filet z łososia i voila!

Do tego mam dla Was nowinki (a może i już nie nowinki;)) na temat oleju ryżowego. Ostatnio fiksowałam na punkcie oleju kokosowego, ale niedawno poznałam ten ryżowy i myślę, że warto poświęcić mu trochę uwagi. Olej, który powstaje właściwie z otrąb ryżowych, jest podstawą kuchni azjatyckiej. Według specjalistów przyczynia się do obniżenia ciśnienia, poziomu glukozy we krwi, zapobiegania rakowi żołądka i jelita grubego, poprawienia funkcji wątroby i jest cennym źródłem antyoksydantów. Zawiera tzw. Gamma-oryzanol, który ma zbawienny wpływ na nasze organizmy. Dobry olej ryżowy można dostać w sklepach ze zdrową żywnością, ale również w marketach. W Tesco króluje seria Soriso, która w wersji klasycznej doskonale komponuje się z wieloma potrawami. Szczegóły na temat produktów znajdziecie na stronie: http://www.soriso.pl/ :) Co również ważne, produkt super sprawdza się zarówno do smażenia, jak i na zimno, np. do sałatek.

Zachęcam Was do zapoznania się z tym cudem, bo warto szukać takich składników, które sprawią, że nasze jedzenie będzie nie tylko smaczne, ale przede wszystkim zdrowe!


Potrzebujemy:

Filet z łososia
Pieprz czarny
Sos sojowy
Kolendra 
Cytryna
Olej ryżowy
Ziemniaki
Papryka słodka
Świeży szpinak
Pomidory
Oliwa z oliwek
Cebula
Bazylia

Do dzieła!

Najpierw przygotowujemy ziemniaki. Kroimy je na słupki, rozkładamy na papierze do pieczenia, skrapiamy odrobiną oleju ryżowego i posypujemy równomiernie papryką słodką. Następnie wkładamy do piekarnika i pieczemy około 40 minut z termoobiegiem w temperaturze 170 stopni. 

Filet z łososia smarujemy olejem ryżowym oraz przyprawiamy pieprzem, odrobiną sosu sojowego oraz suszoną kolendrą. Wkładamy do piekarnika i pozostawiamy na 12 minut do wypieczenia.  

W międzyczasie kroimy pomidory na plasterki, cebulę na cieniutkie piórka i układamy na szpinaku. Sałatkę polewamy oliwą z oliwek i doprawiamy bazylią.


Lubię proste przepisy, bo zazwyczaj na ugotowanie obiadu mam zaledwie kilkadziesiąt minut. Takie dania mogę jeść bardzo często :) Są zdrowe, smaczne i ładnie wyglądają ;) Wprawdzie wielu specjalistów ostrzega przed spożywaniem łososia, ale ja wyznaję zasadę złotego środka. Jeżeli zjem go raz na jakiś czas, to nie wpłynie źle na kondycję mojego organizmu :) Zatem moi drodzy nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć smacznego!


Przeczytaj więcej

czwartek, 5 stycznia 2017

Krewetki w cieście pistacjowo-ziołowym z pieczonymi batatami na rukoli w sosie z limonką



Świąteczny urlop niedawno się zakończył, ale już za 9 dni następny ;) Teraz sporo odpoczywamy, ale później już do czerwca będzie bardzo intensywnie. Tymczasem, przygotowując się na karaibską przygodę (tak, to właśnie tam spędzimy podróż poślubną), wspólnie z R. przygotowaliśmy coś specjalnego. Wprawdzie dopiero zaznajamiam się z kuchnią kubańską i spotykam na jej temat różne opinie, ale z pewnością najwiarygodniejsze informacje uzyskam kosztując wszystkie tradycyjne potrawy osobiście. Powoli też snujemy plany związane ze ścieżką miejsc do zwiedzenia - wszystko oczywiście z odpowiednim umiarem, bo przecież musimy mieć czas na błogi odpoczynek na plaży i opalanie! 

W ramach przygotowania do egzotycznych wojaży mamy dla Was coś ekstra smacznego...

Krewetki w cieście pistacjowo-ziołowym z pieczonymi batatami, a to wszystko na rukoli otoczonej dressingiem z limonką. Krewetki lubimy bardzo, a R. uwielbia je właśnie w różnego rodzaju cieście, tempurze, panierce... Bataty zaskakują swym słodkim smakiem, a dodatki nadają całości niebanalnego, orientalnego smaku. Potrawa nie wymaga dużego zaangażowania, jednak precyzyjne przygotowanie wymagałoby odpowiedniego sprzętu - blender Braun MQ9 sprawdziłby się doskonale, ale o tym za chwileczkę...


Koniecznie spróbujcie dzisiejszej receptury!



Potrzebujemy:

Krewetki tygrysie
2 duże bataty
3 łyżki mąki kukurydzianej
3 łyżki mąki ryżowej
1 szklanka zimnej wody
szczypta curry
garść obranych pistacji
majeranek
szczypta pieprzu cytrynowego
suszona bazylia
szczypta zmielonego imbiru
olej do smażenia
świeża rukola
łyżka soku z limonki
łyżeczka sosu sojowego
odrobina miodu
oliwa z oliwek
łyżeczka musztardy dijon
blender Braun MQ9 

Do dzieła!

Krewetki oczyszczamy z pancerza i jelit. Bataty kroimy wedle upodobania - w moim wypadku były to słupki i plasterki - układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, skrapiamy odrobiną oliwy z oliwek, posypujemy bazylią oraz odrobiną pieprzu cytrynowego i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni. Pozostawiamy na około 20 minut, pilnując, by bataty się nie przypaliły. W międzyczasie przygotowujemy ciasto - w głębokim pojemniku miksujemy blenderem wodę z mąką, curry, pieprzem, imbirem, pistacjami (odrobinę pozostawiamy na przygotowanie posypki) i świeżym majerankiem. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany. Oczyszczone krewetki wrzucamy do ciasta i pozostawiamy na kilka minut. Rozgrzewamy olej i smażymy obtoczone w cieście krewetki (w głębokim oleju). Kiedy się zarumienią, będą chrupiące i złociste, wyciągamy na papier, by odsączyć tłuszcz. Pozostaje nam jeszcze przygotowanie dressingu. W naczyniu blendujemy sok z limonki, odrobinę miodu, sosu sojowego i musztardą dijon. Dodatkowo przygotowujemy w rozdrabniaczu pozostałe pistacje, by wykończyć danie.

Ufff czas na ostateczne składanie! Na talerzu układamy liście rukoli, które polewamy odrobiną dressingu. Na sałatce podajemy krewetki i bataty posypane rozdrobnionymi pistacjami. 

Prosto, elegancko, a przede wszystkim SMACZNIE! Takie dania lubimy najbardziej :)






Jak już wielokrotnie wspomniałam, niezastąpionym pomocnikiem w przygotowaniu dzisiejszej potrawy byłby sprzęt Braun. Chętnie powtórzę przepis, dlatego z nadzieją biorę udział w akcji "Z moim kuchennym pomocnikiem" 

TRZYMAJCIE KCIUKI! Bycie AMBASADORKĄ BRAUN to nie lada gratka!


zBLOGowani.pl
Przeczytaj więcej

wtorek, 8 listopada 2016

Zapiekanka z kaszą kuskus, żurawiną, mieloną wołowiną i warzywami



Brrr, na dworze coraz zimniej... Pilnie potrzebowałam powiewu wiosny i jednocześnie rozgrzania, więc intensywnie myślałam, jak urozmaicić dzisiejszy obiad. Myślałam o dyni, ale ostatnio wszędzie jej pełno, więc postawiłam na to, co zielone i przynosi miłe, wiosenne wspomnienia. W taki oto sposób cały dom dzisiaj pachniał zapiekanką z kuskus, wołowiną, odrobiną żurawiny i całą masą warzyw! I to wszystko na aromatyzowanym ziołami oleju rzepakowym! Stosuję rafinowany olej rzepakowy w swojej kuchni i cenię go za to, że nie tylko podkreśla smak moich potraw, ale także dba o odpowiednią gospodarkę mojego organizmu. To nie mity, że olej rzepakowy jest jednym z najbardziej wartościowych olei roślinnych - jest bowiem bogaty w witaminę E i kwasy Omega-3. Zatem nie zastanawiajmy się, tylko dodawajmy go do codziennego jadłospisu.



Potrzebujemy:

olej rzepakowy
3/4 szklanki kaszy kuskus
1 cebula
żółty ser
papryka czerwona
kukurydza
mięso wołowe mielone
brokuł
koperek
2 łyżki masła
3 łyżki mąki 
szklanka mleka
2 ząbki czosnku
bazylia suszona
pieprz ziołowy
sól
garść żurawiny suszonej
imbir suszony
czosnek granulowany
papryka słodka


Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą aromatyzowaną ziołami (możemy do niej dodać bazylię, tymianek, majeranek), a następnie wykładamy cienkimi plasterkami cebuli. Na cebulę układamy ugotowaną kaszę kuskus wymieszaną z garścią żurawiny. Posypujemy warstwę szczyptą soli, pieprzu, imbiru, bazylii i startego sera. Kolejno układamy mielone mięso przyprawione wcześniej czosnkiem, papryką i pieprzem. Wkładamy zapiekankę na 20 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Kiedy wołowina będzie już zarumieniona, to wyciągamy naczynie i składamy kolejne warstwy - pokrojoną w kostkę czerwoną paprykę, kukurydzę, ser, a na końcu sparzony wrzątkiem i podzielony na małe różyczki brokuł. Zapiekankę wykańczamy serem i sosem, którzy przyrządzamy w garnuszku z masła, mąki, mleka, przeciśniętego przez praskę czosnku, pieprzu i szczypty soli (cały czas mieszamy, by sos był gładki). Zapiekankę pieczemy jeszcze przez 30 minut w temperaturze 170 stopni. Gotową zapiekankę posypujemy posiekanym koperkiem, możemy też podać z konfiturą z żurawiny lub sosem czosnkowym. SMACZNEGO!





Szczegóły akcji "Pokochaj olej rzepakowy" znajdziecie na stronie: 





Przeczytaj więcej

poniedziałek, 25 lipca 2016

Peruwiańskie quinotto z krewetkami



Dalej podróżuję kulinarnie :) Danie wyszło bardzo smaczne, więc myślę, że nie tylko będę go powtarzać, ale też warto się nim podzielić z resztą świata. Przepis pochodzi z broszury kulinarnej "Skarby Peru w Twojej kuchni", ale nieco go zmodyfikowałam. Wprawdzie nieznacznie, ale jednak nie trzymałam się sztywno receptury. Sami mistrzowie kuchni twierdzą, że tradycję tę wyróżnia kreatywność, zatem i ja na nią postawiłam. Zapraszam zatem w aromatyczną wycieczkę do Peru :)


Kuchnia peruwiańska to istny patchwork. Jest fuzją tradycji europejskich i tego co wypracowały rodzime ludy andyjskie. Wiąże się to oczywiście ze specyficzną historią tych terenów, na których ogromne piętno odcisnęły działania kolonizatorów. Największą popularnością cieszą się tam dania proste, szybkie, przygotowane z sezonowych składników. Królują surowe ryby, owoce morza, ziemniaki, których odmian nie sposób zliczyć, kukurydza, mięso lam, świnek morskich, papryczki chili, quinoa, nasiona chia, amarantus, ale również zaimportowane ze starego kontynentu ryż, drób czy wołowina. Można by wymieniać wiele, co jednak najważniejsze, coraz więcej produktów z tamtejszej kuchni można kupić w Polsce. Szczególnie bliska kuchni Peru jest marka Casa del Sur dystrybuowana przed De Care, której szczegółową ofertę możecie przejrzeć na stronie: http://www.decare.pl/. Ale dość już zbędnego pisania :)

Potrzebujemy:

1 szklanka quinoi mieszanej
100 ml szklanki białego wina
krewetki
2 łyżeczki oliwy z oliwek
łyżeczka masła
2 cebule
2 ząbki czosnku
pęczek kolendry
szczypta soli
szczypta pieprzu
200 g pieczarek
0,5 l bulionu warzywnego
200 ml mleka roślinnego
5 łyżeczek pasty z czarnej mięty Huacatay
szczypta chili
pistacje


Quinoę opłukujemy wodą w sitku. Do garnka wlewamy 2 szklanki wody i wsypujemy quinoę. Gotujemy do wrzenia, a następnie przykrywamy i pozostawiamy na gazie do momentu, aż komosa pochłonie wodę z garnka i będzie widać maleńkie kiełki (około 15 minut). Na głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i podsmażamy pokrojoną na piórka cebulę z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Kiedy cebula nabierze złotego koloru, dodajemy ugotowaną komosę, oczyszczone krewetki oraz pastę z mięty. Całość mieszamy i łączymy z filiżanką bulionu i odrobiną mleka. Mieszamy i powtarzamy czynność po zredukowaniu płynów do momentu wykończenia składników (podobnie jak w przypadku risotto). Dodajemy również wino i czekamy, aż płyn odparuje. Na małej patelni rozpuszczamy masło i podsmażamy plasterki pieczarek, które dodajemy do całego dania. Quinotto przyprawiamy posiekaną kolendrą, pieprzem, solą i chili. Mieszamy i ściągamy z gazu, by kolendra nie straciła swojego koloru i aromatu. Ja podałam danie w skorupkach z kokosa, z przysmażonymi na oleju kokosowym krewetkami, pistacjami i plasterkami złocistych pieczarek. 

SMACZNEGO!



Przeczytaj więcej

piątek, 15 lipca 2016

Krem z ciecierzycy z wołowymi pulpecikami


Przyznam, że ciecierzyca nigdy wcześniej nie gościła w mojej kuchni, a smakowałam ją tylko w postaci hummusu i falafel przebywając w Egipcie. Kupiłam ją, bo miałam zamiar wykorzystać do zrobienia prażonej przekąski, jednak kiedy już całe opakowanie było w pobliżu kuchenki to... zdecydowałam się na zupę. I to nie byle jaką, ale kremową! Już jakiś czas temu postanowiłam włączyć cieciorkę do naszej diety - głównie dlatego, że to istna skarbnica białka (100 g ciecierzycy to aż 8,86 g białka!). Już nawet nie wspominam o innych wartościach odżywczych :). Krem z cieciorki, zwanej również grochem włoskim, niesamowicie syci, a z małymi dodatkami idealnie nadaje się na pożywny obiad. Smak jest ciekawy, lekko orzechowy, zdecydowanie przypomina nasz tradycyjny groch. Nie ma co opisywać, sami spróbujcie :)



Potrzebujemy:

szklanka ciecierzycy
1 por
1 cebula
1 marchew
0,5 l bulionu warzywnego
olej kokosowy
sól
pieprz
sezam
odrobina kolendry
200 g mielonej wołowiny
curry
pół szklanki mleka kokosowego
50 ml śmietany 30%


Szklankę ciecierzycy wsypujemy do miski, zalewamy wodą. Pozostawiamy na około 8 godzin (można zrobić to wieczorem, a rano ziarna będą gotowe do gotowania). Następnie płuczemy cieciorkę, wsypujemy do wysokiego garnka i zalewamy wodą (woda powinna być jeszcze około 3,4 cm nad ziarnami). Dodajemy szczyptę soli i gotujemy 1,5 godziny. W międzyczasie podsmażamy na patelni cebulkę (oczywiście na oleju kokosowym), plasterki marchwi oraz pokrojony por. Wszystko zalewamy bulionem i gotujemy aż warzywa będą miękkie. Kiedy ciecierzyca będzie już miękka, dodajemy do niej bulion z warzywami (wodę z cieciorki zostawiamy także w garnku). Przyprawiamy również szczyptą soli, pieprzu i kolendrą. Wszystko gotujemy razem około 15 minut, a następnie blendujemy. Odlewamy odrobinę zupy, mieszamy z mlekiem, śmietaną i dodajemy do garnka. Krem mieszamy, w razie potrzeby możemy jeszcze zblendować. 

Do mielonej wołowiny dodajemy szczyptę pieprzu i kolendry, a następnie formujemy malutkie pulpeciki. Mięso przysmażamy na odrobinie oleju kokosowego.

Sezam prażymy przez chwilę na nieprzywierającej patelni. 

Krem podajemy z pulpecikami i prażonym sezamem. Zastanawiałam się także nad dodatkiem słonecznika i pistacji - na pewno byłoby równie smaczne :)



Już jutro świętuję swoje 27 urodziny! Nie wiem czy się z tego powodu cieszyć, bo przecież czas ucieka, a ja bym chciała być wiecznie młoda ;) Co jednak z tej okazji najważniejsze - będzie dużooo pieczenia! Także szykujcie się na pyszne wypieki - mam nadzieję, że wszystkie wyjdą smacznie!

Przeczytaj więcej

wtorek, 12 lipca 2016

Quinoa z pieczonymi pomidorami i roladkami drobiowymi z sosem musztardowo-cytrynowym


Na dzisiaj szybki, smaczny, a zarazem nieskompilowany obiad z komosą ryżową. Po kaszy jaglanej przyszedł czas na komosę i zaczynam testować jej możliwości. W najbliższym czasie planuję przyrządzić ją po peruwiańskiu z krewetkami ;) Sama komosa to bardzo zdrowy produkt, który powoli wkracza na półki do polskich sklepów. W Polsce wprawdzie występuje gatunek biały, ale jej ojczyzną jest Ameryka Południowa, gdzie hodowana jest już od 3–5 tysięcy lat! Co ciekawe, to podstawowy składnik kuchni Inków :) Komosa, zwana również ryżem peruwiańskim, jest źródłem pełnowartościowego białka (100 g - 4,40 g białka). Co ważne: 

Białko komosy ryżowej jako jedno z nielicznych białek roślinnych zawiera wszystkie aminokwasy egzogenne, czyli takie, które nie są syntetyzowane w organizmie i muszą być dostarczane wraz z pożywieniem - twierdzą naukowcy z Zakładu Bromatologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tradycyjne zboża są ubogie w te aminokwasy. Dodatkowo zawartość białka w komosie ryżowej jest dość wysoka. 
Źródło: http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/komosa-ryzowa-quinoa-wlasciwosci-i-wartosci-odzywcze-komosy-ryzowej_34744.html


Poza tym komosa zawiera wiele witamin, minerałów i antyoksydantów. Myślę, że warto z nią poeksperymentować.

Potrzebujemy:

100 g quinoi mieszanej DeCare
2 pomidory
400 g piersi z kurczaka
suszone pomidory
oregano
tymianek
kardamon
papryka czerwona słodka
olej kokosowy
sól himalajska

sos:

2 łyżki musztardy sarepskiej
3 łyżki soku z cytryny
pół łyżeczki miodu
kilka kropel sosu sojowego



Do dzieła!

Komosę opłukujemy wodą w sitku. Do garnka wlewamy 1,5 szklanki wody i wsypujemy quinoę. Gotujemy do wrzenia, a następnie przykrywamy i pozostawiamy na gazie do momentu, aż komosa pochłonie wodę z garnka i będzie widać maleńkie kiełki (około 15 minut). W międzyczasie kroimy pomidory na plasterki, posypujemy szczyptą soli himalajskiej, suszonym oregano i wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 190 stopni na 15-20 minut. Pierś z kurczaka kroimy na plasterki, które mocno rozbijamy. Posypujemy z obu stron kardamonem, papryką, oregano i tymiankiem. na wewnętrzną stronę dajemy pół łyżeczki oleju kokosowego i układamy pokrojone suszone pomidory (użyłam tych bez oleju). Zawijamy i kładziemy na patelnię teflonową posmarowaną odrobiną oliwy.  

Sos to prosta sprawa, która sprawdza się na wiele okazji :) Wszystkie składniki łączymy ze sobą i mocno mieszamy - można to zrobić w malakserze. 

Kurczaki podajemy na komosie i pomidorach. Całość oblewamy odrobiną sosu. To idealna kompozycja na obiad :)





SMACZNEGO!
Przeczytaj więcej

czwartek, 7 lipca 2016

Ratatouille z serowymi grzankami



W ogródku rośnie już cukinia, mnóstwo cebulki i szczypiorku, więc czas na ratatuj. Idealnie nadaje się na dni bezmięsne, a chwalę się nim tym chętniej, że pomogło mi uzyskać wyróżnienie w konkursie. Nagrodą pochwalę się, gdy tylko do mnie dotrze - już nie mogę się doczekać!

Potrzebujemy:

2 łyżki oliwy z oliwek
2 cebule
1 papryka czerwona
1 papryka zielona
1 cukinia
1 mały bakłażan
6 pomidorów
ząbek czosnku
pęczek mięty, szczypiorku, koperku, tymianku, oregano, bazylii, rozmarynu
pieprz czarny
sól
szklanka bulionu warzywnego


bagietka
ser żółty

Do dzieła!

Do głębokiego garnka wlewamy oliwę z oliwek, na której szklimy posiekaną cebulę. Po chwili dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę, cukinię i bakłażan. Pomidory parzymy wrzątkiem i obieramy ze skórki. Następnie kroimy na mniejsze kawałki i dodajemy do garnka. Do gotujących się warzyw dolewamy szklankę bulionu warzywnego i ząbek czosnku. Całość gotujemy około 30 minut - do momentu, aż składniki będą miękkie. W międzyczasie kroimy bagietkę na plasterki, posypujemy startym serem i wkładamy na 6 minut do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni. Na koniec do ratatouille dodajemy posiekane zioła oraz sól i pieprz do smaku. Całość gotujemy jeszcze minutkę, a następnie podajemy z grzankami.


SMACZNEGO!





Przeczytaj więcej

wtorek, 5 lipca 2016

Urodzinowy wytrawny torcik dla Akademii Kulinarnej Whirlpool - focaccia z kremem z topinamburu i zieloną papryką






Zuzia przyjechała na wakacje, więc musiałyśmy poszaleć w kuchni. Zuzka oczywiście nie gotowała, ale wiernie mi asystowała - chętnie zawsze podaje, obiera warzywa, miesza, a przede wszystkim obserwuje. 


W związku z tym, że sezon letni zachęca do kulinarnych wycieczek, a przy tym Akademia Kulinarna Whirlpool w Warszawie obchodzi swoje 3 urodziny - postawiłyśmy na mieszankę smaków z ogromnym naciskiem na włoskie klimaty. Dlaczego? A właśnie dlatego, że gospodarze Akademii - Marco Ghia oraz Emiliano Castagna - pochodzą dokładnie z Włoch. Świętując zatem urodziny tego miejsca, nie mogło zabraknąć smaków, które na pewno są bliskie jej nauczycielom. To taki mały hołd, a zarazem podziękowanie dla tych, którzy dbają o to, by świat kulinarny w Polsce był otwarty na nowości, był inspirujący, a przede wszystkim zachęcał do tego, żeby stać się jego integralną częścią. Droga Akademio, z całego serca życzę Ci, byś nadal inspirowała, niczym twórczość najlepszych poetów, byś nadal tworzyła na talerzu dzieła, słynniejsze od pieśni wybitnych muzyków, byś składała potrawy piękniejsze, niż obrazy największych mistrzów pędzla, a przede wszystkim, byś zarażała miłością do gotowania - skuteczniej, niż najbardziej cenione autorytety świata! 

STO LAT! 




Są urodziny - więc musi być tort. Choć mój jest nieco inny - bo dla przekory - wytrawny, z nutką ekstrawagancji. Dekonstrukcja często mnie fascynuje, więc szukając pomysłu na wyjątkowe danie urodzinowe, postanowiłam właśnie na mały eksperyment. Specjalnie dla Akademii Kulinarnej Whirlpool - Focaccia z oliwkami i suszonymi pomidorami przełożona pieczoną papryką i kremem z topinamburu.




Potrzebujemy:

Na rozczyn:
25 g świeżych drożdży
2 łyżki mąki razowej
szczypta cukru
pół szklanki letniej wody

Na ciasto:
szklanka mąki kukurydzianej
szklanka mąki razowej
pół szklanki wody
2 szczypty suszonego oregano
2 szczypty suszonego tymianku
szczypta soli
szczypta pieprzu
suszone pomidory
oliwki
2 łyżki oliwy z oliwek

Na krem:
1 zielona papryka
2 łyżki oliwy z oliwek
30 dag topinamburu
pęczek oregano
pęczek bazylii
szczypta soli
szczypta pieprzu
olej kokosowy

ziarna, pestki dyni


Do dzieła!

Najpierw przygotowujemy rozczyn: w misce rozdrabniamy widelcem drożdże, dodajemy wodę, szczyptę cukru i mąkę. Wszystko mieszamy  i pozostawiamy na kilkanaście minut. 

Na stolnicę wysypujemy dwa rodzaje mąki. Na środku robimy dołek, do którego wlewamy rozczyn, wodę, oliwę i przyprawy. Wszystko razem ugniatamy i pozostawiamy na około 1,5 godziny do wyrośnięcia. Gotowe ciasto włożyłam do silikonowych foremek na tarteletki - dzięki temu zyskały oryginalny kształt. Można jednak podzielić je na kawałki i poukładać na blasze. Na górę układamy kawałki suszonych pomidorów oraz oliwek. Focaccie pieczemy przez około 15-20 minut w temperaturze 190 stopni. Warto obserwować ciasto - kiedy będzie gotowe lekko się zarumieni. 

W międzyczasie paprykę kroimy na kawałki, rozkładamy na blaszce wysmarowanej olejem kokosowym i posypujemy suszonym oregano. Wkładamy również do piekarnika i pieczemy do momentu, aż brzegi skórki będą mocno zarumienione. 

Topinambur obieramy (można pokroić go na mniejsze kawałki) i gotujemy na parze z szczyptą soli i pieprzu do momentu, aż będzie miękki - około 30 minut.

Ciasto wyciągamy z piekarnika do wystygnięcia. Z upieczonej papryki ściągamy skórkę. 

Ugotowany topinambur miksujemy z 2 łyżkami oliwy z oliwek, liśćmi oregano, bazylii, szczyptą soli i pieprzu. 

Focaccię przecinamy wzdłuż i przekładamy papryką oraz kremem z topinamburu. Całość ozdabiamy ziarnami. Dodatkowo paprykę można zwinąć z kremem i podać wraz z "mini torcikiem" :)

SMACZNEGO!







WPIS BIERZE UDZIAŁ W AKCJI:

Przeczytaj więcej

Popular Posts